Polski e-biznes sprowadzony do trzech kategorii

Oto te trzy kategorie:
Innowatorzy
Znaczenie:
Dajmy coś, czego świat jeszcze nie widział.
Myśl przewodnia:
Zróbmy coś nowego, bo będziemy pierwsi i nie mamy żadnej konkurencji.
Pół-rżnięcie
Znaczenie:
Jest coś (najczęściej za Oceanem), zróbmy coś takiego w Polsce.
Myśl przewodnia:
Zróbmy coś, czego w Polsce nie było, a co za granicą całkiem nieźle działa.
Ewidentne-rżnięcie
Znaczenie:
Chociaż w Polsce już jest, zróbmy kolejną kopię.
Myśl przewodnia:
Zróbmy to, co inni - jak im się udało tzn, że każdemu następnemu też się uda.
Krzywdzące? Prawdziwe? Zbyt uproszczone?

A na Zachodzie jak jest? Tak samo, tylko pewnie w innych proporcjach niż u nas.
Chyba każdy biznes, nie tylko “e” i nie tylko polski, jest taki. Tak mi się wydaje.
Gdyby nie było rżnięcia byłby monopol - ze stratą dla klienta. A skoro jest rżnięcie - to jest konkurencja. Zazwyczaj z korzyścią dla klienta :).
Dodalbym (trzymajac sie konwencji) “licencjonowane-rzniecie”. Zrobmy to co jest za granica i sie sprawdza, ale na licencji i pod brandem tamtejszej marki (i najczesciej takze jakiejs znanej w Polsce przy okazji). Dodajmy troche marketingu i nawet jesli cos takiego w Polsce juz jest to wykosimy ich brandem ;-).
Prawda, bolesna. Ja bym dodal, ze innowatorzy z Polski predzej wydaja produkt na rynek swiatowy, niz tylko polski - po co bowiem dac szanse zagranicznym ewenementom kategorii drugiej i trzeciej przez Ciebie przytoczonej?
Moze jak bedziemy mieli tu euro za walute i angielski za jezyk, to innowacyjnosc bedzie promieniowala ;) Narazie sie po prostu nie oplaca, a prym wioda plagiaty - bo tak najprosciej, jesli sie nie ma wlasnego pomyslu.