|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wiza do Amazonii?Brazylia chce mieć większą kontrolę nad cudzoziemcami odwiedzającymi Amazonię. I dlatego planuje wprowadzenie swego rodzaju wizy wewnętrznej. Być może już wkrótce, aby odwiedzić zamieszkane przez Indian regiony Puszczy Amazońskiej, trzeba będzie uzyskać wcześniej zgodę brazylijskiego Ministerstwa Obrony i Ministerstwa Sprawiedliwości. -Nie chcemy zymykać Amazonii. Ale chcemy z góry wiedzieć kto się tam wybiera i po co- tłumaczy sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości, Romeu Tuma. Kontrola miałaby dotyczyć zresztą nie tylko samej tylko Amazonii, ale mogłaby być rozszerzona na inne tereny, które rząd uzna za „strategiczne”. Przygotowany projekt prawa, który już wkrótce trafi do Parlamentu, przewiduje że „działania cudzoziemców na ziemiach tubylczych i w regionych uznanych za strategiczne oraz przyznawanie im wiz, czy pozwoleń na pobyt, będą wymagały wcześniejszej zgody kompetentnych organów, które wezmą pod uwagę interesy wspólnot tubyczych i interesy narodowe. W przypadku Amazonii, działania cudzoziemców, organizacji pozarządowych i podobnych instytucji będą musiały być poprzedzone specjalną zgodą ministerstw Obrony i Sprawiedliwości”. Ministerstwo sprawiedliwości tłumaczy, że celem nowego prawa nie jest ograniczenie dostępu do Amazonii, ale uniknięcie – coraz częstrzych ostatnio – nadużyć. Jako przykład Romeu Tuma podaje osoby, które na zlecenie wielkich firm farmaceutycznych dokumentują tradycyjne metody leczenia Indian, oraz organizacje pozarządowe, które pod przykrywką np. alfabetyzacji Indian, prowadzą działalność ewangelizacyjną. –To jest nic innego jak niszczenie tradycyjnej kultury, oraz piractwo intelektualne- dodaje. I nie sposób odmówić mu racji. Zdarzały już się przypadki firm farmaceutycznych, które próbowały zabronić tubylcom stosowania niektórych tradycyjnych lekarstw, twierdząc, że są one chronione patentem. Z drugiej strony jednak nowy system będzie nadal przemakalny – wspomnianie koncerny będą przecież mogły wysłać na „zwiady” jakiegokolwiek Brazylijczyka, od którego żadne zezwolenia nie będą wymagane. Wg. projektu prawa cudzoziemcy przyłapani na podróżowaniu, czy mieszkaniu w regionach objętych obowiązkiem posiadania zezwolenia i nie posidający takowego, będą musieli zapłacić karę sięgającą 100 tysięcy reali. Czyli... ponad 38 tysięcy euro! >Technorati tags: Brazylia, Amazonia, polityka, turystyka.>Blogalaxia tags: Brasil, Amazonía, política, turismo. niedziela, 27 kwietnia 2008, tierralatina
TrackBack
Komentarze
klon-immortal
2008/04/27 20:33:59
Głupia sprawa. Trzeba by poszerzyć działanie tej "wizy" o samych Brazylijczyków - a więc "wewnętrznych" famaceutów, ewangelistów i przede wszystkim... drwali.
Gość: maus, 58.120.227.83
2008/04/28 01:40:51
sprawa moze byc o wiele glebsza. niedawno czytalem wywiad (niestety nie moge go znalesc) chyba z brazylijskim ministrem spraw zagranicznych, ktory odrzucal propozycje waszyngtonu postulujacego zeby amazonia zarzadzala jakas powolana w tym celu miedzynarodowa organizacja.
osobiscie nie chce mi sie wierzyc w proekologiczne pobudki bialego domu 2008/04/28 20:21:01
Rozumiem ten pomysł rządu brazylijskiego. Podczas mojego pobytu w Santiago poznałem pewną profesor Uniwersytetu w Belem (biolog), która wspominała o precederze wykradania indiańskich receptur przez wysłanników wielkich koncernów farmaceutycznych. Poważnym zagrożeniem jest również rozwijający się ruch krzkliwych protestantów wszelkiej maści. Na ten problem zwrócił (odnośnie Chile, ale dotyczy to w zasadzie wszystkich krajów Ameryki Łacińskiej) mi uwagę chilijski generał Arancibia Clavel. Wojsko i rząd chcą mieć kontrolę nad ewentualnymi ogniskami zapalnymi radykalnych ruchów protestanckich. W Brazylii to przecież nic nowego. Wystarczy wspomnieć brazylijskie ruchy millenarystyczne z pierwszych dekad XX wieku. W końcu Amazonia to również świetne miejsce do rozwijania działalności terrorystycznej. Jak napisał kolega powyżej, ciekawą kwestią jest to, czy wizy te będą dotyczyły tylko cudzoziemców, czy także przybyszów z innych częsci Brazylii i jak bedą kontrolować wjazd tych ludzi na tak rozległy obszar. Pożyjemy i zobaczymy co z tego wyjdzie w praktyce.
Gość: krytyczny, tor.crelm.net
2008/04/28 22:43:13
@santiaguino
Pan general to moze od razu chcialby zostac dyktatorem? Na pewno swietnie radzilby sobie nie tylko z protestantami i terrorystami ale i ekologami, narkoprzemytnikami, zwolennikami aborcji, gejami itd. Jego koledzy z opus dei beda zapewne zadowoleni. Przeciez obecnie chile nie kontroluje polowy swego terytorium nie? 2008/04/28 22:55:56
Zabawnie było z wizami w Kolumbii... Odkąd jesteśmy w Schengen, nastąpiło ich drastyczne ścięcie, żeby nie nastąpił kolumbijski, proszkowy potop. Wiem, bo byłam tam dwa miesiące, kiedy to planowali ;) Ciekawe, jak będzie z Brazylią. Może podobnie.
2008/04/29 00:52:39
Pan generał ma zdecydowanie ciekawsze obowiązki niż uganianie się za gejami po Puszczy Amazońskiej. Co do Opus Dei to prawda - jego wpływ na chilijską armię jest ogromny (z tego, co wiem to dwóch ostatnich szefów marynarki wojennej, a teraz senatorów należy do tej organizacji). Nie zapominajmy jednak także o wojskowych masonach (np. ojcu prezydent Bachelet). Jeśli chodzi o bezpieczeństwo Chile, to wielu ludzi orientuje się w problemie Mapuczy. Miałem okazję odwiedzić okolice Puerto Saavedra i Lago Budi. Widziałem, jak wojsko rozbudowuje tam system dróg utwardzonych. Z jednej strony chodzi o polepszenie komunikacji dla wojska w tym rozciągniętym kraju, z drugiej strony jest to sposób na kontrolowanie Mapuczów, którzy otwartością nie grzeszą. Takie regiony napięć społecznych (ostatni przypadek zabicia przez karabinierów Matiasa Catrileo) mogą stać się bazą dla poważniejszych rzeczy. To klasyczny dylemat - wolność czy bezpieczeństwo. Odpowiedź w rękach społeczeństwa i polityków.
Gość: jan.kulczyk, 190.49.15.4
2008/04/29 23:14:58
Jestem przeciwny patentowaniu amazońskich leków, ale jak najbardziej za ich szeroką dystrybucją. Może znaleźć jakiś kompromis, np. zezwolenie na marketing takiego leku ale bez patentu? Bo skoro Brazylia jest na tyle nieudolna, że sama z tych leków nie umie masowo skorzystać, czemu świat ma na tym cierpieć?
2008/04/30 21:25:13
Zlosliwie, z powodu licznych u mnie ostatnio atakow ekooptymizmu, spytam sie wizy dokad? Podobniez, niestety dokladnie nie sprawdzalem, po kilku latach zastoju w wycince, znikanie lasow deszczowych osiazgnelokolejne maximum. Tym razem pod ekouprawy, ze szczegolnym uwzglednieniem ekopaliw (ekopaliwa tym roznia sie od paliw, ze w wyniku ich spalania powstaje woda i dwutlenek wegla a nie woda, dwutlenek wegla i dioksyny - cale dioksyny uwalniaja sie w czasie wypalania dzungli pod uprawy).
Ludzie starajcie sie o wizy, poki jeszcze zobaczyc mozna zywego tapira. 2008/05/02 06:51:38
To bardzo duży i trudny splot problemów i musiałbym dużo się nastudiować, by móc uczciwie i wielostronnie naświetlić te kwestie. Niestety, nie stać mnie na to i mogę wrzucić tylko parę refleksji z brazylijskiej codzienności. Presja organizmów i konglomeratów jest stała i silna i Brazylia bezustatnnie walczy o swoje prawa. Dzięki wygraniu paru batalii przed międzynarodowymi sądami mogę wysyłać potrzebującym przyjaciołom dość tani brazylijski grzyb słońca (cogumelo do sol, Agaricus Blaze), wydawało się już, że prawo do produkcji będzie miała tylko Japonia. Mogę robić sok z owoców palmy açai czy używać szamponów czy lekarstw aloesowych - nie brakło Sił Dobra, które chciały, bym to kupował tylko z importu. Większość walk rozgrywa się w miejscach niedostępnych dla moich oczu, ale wiem o presjach, by różne agencje rządowe używały Windowsów a nie Linux (częścią tej walki są wzruszające darowizny komputerów dla szkół, oczywiście z pewnym systemem operacyjnym od urodzenia). No i teraz, gdy skończyło się (nie mając oparcia w badanich naukowych) pieprzenie o płucach świata, które "międzynarodowa" opieka miałaby chronić przed zniszczeniem, zaczęła się presja na prawa i interesy Indian. Rezerwaty ich są szokująco wielkie (coś w stylu terenu wielkości Wielkopolski dla paru plemion liczących 20 tysięcy osób) i oparte o międzynarodowe granice, czyli mogące stać się niedostępne dla władz brazylijskich ale przecież nie dla bandytów spod tego czy innego sztandaru... Przy okazji, jeszcze raz: nie Amazonia produkuje trzcinę cukrową na alkohol do samochodów.
A o zbawianiu Indian i spisywaniu ich języków, by wydawać w nich Biblię to już w ogóle nie chce się mówić... 2008/05/02 07:00:04
I jeszcze: ile z półszlachetnych i szlachetnych kamieni wyjechało z Brazylii kontenerami z dokumentacją opisującą zawartość odmienną od realnej? Ile z prehistorycznych skamienielin z rybami ze stanu Ceará, ozdabiających domy w Europie i Stanach, miały zezwolenie na eksport? A żywe arary i małpki mico leo... Nastawienie nie zmienia się od wieków, to kraj rzekomo dziki, więc do okradania, wykradania i przekupywania. Olbrzymia część tutejszych sentymentów anty-amerykańskich ma bardzo konkretne przyczyny.
2008/05/02 10:24:15
@andsol-br: Szczerze mowiac liczylem po cichu, ze cos na ten temat napiszesz. Warto bylo czekac... Dzieki za cenny "brazylijski glos". :)
|