Reklama:
Chcesz się reklamować na Netto? Napisz maila!
|
Blog > Komentarze do wpisu
zrebootowany (1)
- wczoraj wieczorem wróciłem z reboot10, najlepszej konferencji, na jakiej kiedykolwiek byłem. jadąc, miałem niejasne wrażenie, że będę uczestniczył w jakimś specjalnym wydarzeniu, słyszałem bowiem sporo pozytywnych wzmianek o poprzedniej edycji imprezy, ale na czym ta wyjątkowość polega nie miałem pojęcia i przyznam się, że nadal nie do końca wiem, w jaki sposób organizatorom udaje się, to co się udaje.
- jakie są więc składniki rebootu?
- miejsce. nawet gdy pogoda nie dopisuje, a dopisywała średnio, kopenhaga to jedno z ładniejszych europejskich miast (tak jak lublin). w dodatku wszędzie jest blisko: do warszawy godzina lotu, do londynu to samo, do berlina również, do malmö ? bezpośredni most.

- ale i budynek, w którym odbywa się sama impreza jest wyjątkowy ? jest to stara elektrownia, zamieniona na centrum kulturalno-sportowe.

- podstawowa część konferencji miała miejsce w dużej, centralnej sali, która w razie potrzeby mogła pomieścić wszystkich uczestników

- oraz w dwóch mniejszych salkach (jedna z nich była niestety dość duszna). przez cały czas funkcjonował również bar. można było kupić piwo i inne trunki. ale organizatorzy imprezy, która przebiegała pod hasłem "free", zapewnili uczestnikom zarówno śniadanie, jak i lunch a także kolację, cały czas dostępna była kawa, herbata oraz owoce. to wszystko spożywać można było w kawiarni, będącej częścią budynku a także przed budynkiem, gdzie ustawione były zarówno stoliki, jak i specjalne minileżaczki.
- w porze lunchu niemal wszyscy uczestnicy spędzali czas na zewnątrz, jedząc, pijąc i rozmawiając ze sobą. duża dostępność alkoholu, jeśli pominiemy jego zaporowe ceny, też
sprawiała, że kontakty międzyludzkie nawiązywało się bardzo łatwo. to zasadnicza różnica w porównaniu z fowa, gdzie każdy musiał kombinować na własną rękę, gdzie i co zjeść (a na dodatek wybór nie był zbyt duży), zaś widok kogoś z butelką piwa stanowiłby raczej zgrzyt.
- dodatkowo skandynawski smaczek: przy konferencji funkcjonowało specjalne przedszkole, w którym dwóch młodych islandczyków zajmowało się dziećmi uczestników, przy wydatnej pomocy nintendo wii.
- uczestnicy. thomas madsen-mygdal, organizator konferencji, mówił, że jest impreza "done by peers for peers". pytanie, kim są ci "peers"? nie znam jednoznacznej odpowiedzi. w sumie liczba uczestników oscylowała koło kilkuset osób (300? 400?). byli to zarówno studenci (dość spora grupa), freelancerzy (również spora grupa), jak też i przedsiębiorcy oraz pracownicy rozmaitych firm internetowych i takich, które internetu ignorować nie mogą (co dość oczywiste było na sali wiele osób pracujących w nokii czy ericssonie). nie brakowało naukowców, a także przedstawicieli znanych funduszy inwestycyjnych. a więc okazuje się, że na imprezę, na której absolutnie nikt nie jest w garniturze i która nie jest organizowana w budynku "instytucji finansowej" można zaprosić vc

- dość trudno było określić, skąd przyjechali uczestnicy rebootu. dominowali skandynawowie, ale było też wiele osób pracujących w kopenhadze, pochodzących z innych części europy lub w drugą stronę: duńczyków i szwedów mieszkających poza swoimi krajami. ja byłem jedynym uczestnikiem, który przyjechał z polski, choć nie jedynym polakiem.
- prelegenci. konferencja trwała dwa dni, wystąpień było sporo, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że czasem odbywało się nawet pięć równoległych sesji, a dodatkowo zorganizowano sesję mikroprezentacji wg. zasad pecha kucha. podejrzewam, że prawie połowa uczestników prowadziła choćby krótką prezentację czy panel dyskusyjny. kto wystąpił na reboocie w tym roku? kilka nazwisk: dan gilmor , stowe boyd, tariq krim, david recordon, david weinberger, chris messina, czy jerry michalski. nie wiecie, kim są? warto to nadrobić, bo ich wpływ na to, co dzieje się w internecie jest większy niż niejednego ceo. to nie jest kolejna konferencja z serii: wybierzmy firmy, które są trendy (wersja fowa)/największe (wersja internet 2k8) i z nich zaprośmy kogoś, kto jest najbardziej znany (wersja fowa)/najwyżej w hierarchii, najlepiej prezesa, bo nikt nikogo nie zna, ale jak będzie prezes, to przyjdą (wersja internet 2k8). zapraszane są osoby, które rzeczywiście mają wizję tego, co nas czeka w bliższej czy dalszej przeszłości. nie dziwi więc obecność na sali przedstawicieli vc, którzy muszą wiedzieć wcześniej, co za kilka lat będzie trendy. tak samo jak nie dziwi wystąpienie przestawicieli zacnego serwisu the pirate bay.
- jak dowiedziałem się z rozmowy z organizatorami, dodatkowym kryterium, według którego zapraszani są prelegenci, jest ich umiejętność prezentowania. miałem tu do czynienia z absolutnie najwyższym poziomem, jeśli chodzi o samą technikę prezentacji, luz, flow i dowcip, połączone jednocześnie z naprawdę głębokimi przemyśleniami. będą nagrania wideo, to sami się przekonacie.
- wróciłbym jeszcze do zatartego podziału pomiędzy uczestnikami a prelegentami. to naprawdę zadziałało. pamietam, że na ostatnim fowa byli michael arrington i om malik. nie dość, że ten pierwszy spóźnił się na własne wystąpienie, to jeszcze obaj paneliści zniknęli bez śladu chwilę po tym, jak się pojawili. tutaj nic takiego nie miało miejsca. prelegenci, z których większość przyjechała na własną rękę i na własny koszt, byli obecnie na innych prezentacjach. że nie wspomnę o afterparty.
- organizatorzy. jeden z uczestników konferencji, którego thomas, będący głównym organizatorem rebootu odbierał z lotniska, nie mógł się nadziwić jego spokojowi. impreza miała wystartować za godzinę, a thomas zamiast zwijać się jak w ukropie, pokrzykiwać na zespół i biegać szukając potrzebnych kabelków, spokojnie, nie przekraczając dozwolonej prędkości, pojechał na drugi koniec kopenhagi, by pomóc mu w transporcie. czy reboot był perfekcyjnie zorganizowany? w pewien sposób tak. ale spokój thomasa nie wynikał wcale z jakiegoś superodokładnego planu, w którym było wszystko zorganizowane. wręcz przeciwnie.
- dzień przed startem konferencji, na stronach zaczął pojawiać się plan sesji. jeszcze raz powtórzę: dzień przed. nikogo to nie zniechęciło, wiadomo było, że ten zestaw prezentujących to gwarancja dobrego poziomu.
- i nagle wszystko zaczęło się układać.

- plan konferencji zaczął powstawać (celowo składał się on z luźnych kartek, by można było go w każdej chwili zmieniać).
- thomas przerywał rozmowę przy piwie, wstawał od stolika, szedł do głównej sali, zapowiadał kolejnego prowadzącego (bez brylowania przed publicznością w stylu carsona) i jakby nigdy nic, wracał do przerwanej konwersacji. ten luz bardzo udzielał się odwiedzającym.
- i nie było żadnych większych opóźnień, żadnych większych wpadek (poza szwankującym wifi), mimo iż całość była klecona w dużej mierze ad hoc ? na samej konferencji można było zaproponować wystąpienie, czy sesję dyskusyjną, dowieszano wówczas karteczkę i problem z głowy.
- (część druga: o czym mówiono na konferencji oraz w czasie afterparty - wkrótce)
poniedziałek, 30 czerwca 2008, reuptake
|